Lato, lato i po lecie…

Lato kończy się dla mnie kiedy….nadchodzi długi weekend we wrześniu ( Święto Pracy tak a propos:) a co z tym także idzie, powrót dzieci do szkoły. W tym roku odbyło się to kilka dni później… mimo kilku ograniczeń, kilku masek dziennie i litrów żeli antybakteryjnych dzieci chodzą do szkoły i uśmiech na ich twarzach znaczy dla mnie bardzo dużo. Bezpieczeństwo i zdrowie na pierwszym planie każdego dnia!

Tegoroczne, koronne lato bylo inne niż poprzednie…. ponieważ pierwszy raz od kilku lat nie było koloni, wyjścia na basen czy do pobliskiego parku rozrywki. Nasza codziennością stały się spacery i jazda rowerem po okolicy. Od kilku miesięcy pracujemy zdalnie w domu i praktycznie cały czas spędziliśmy razem.

Jeden plus tego dziwnego lata to… że dzięki danej sytuacji, odkryliśmy ile można zrobić kiedy nie ma zbyt wielkich możliwości. Piknik nad stawem odkrytym przypadkowo podczas spaceru wieczornego czy piesza wycieczka na lody stały się jednymi z fajniejszych wydarzeń dla dzieci. Przyznam szczerze, że mimo tego, iż nie jestem przyzwyczajona do spędzania w domu z rodziną 24 godziny na dobę, to wspólne spędzanie czasu było całkiem fajne i dużo nam dało. Nie było takiego pośpiechu i codziennego biegu… był czas na wspólne gotowanie czy długie rozmowy w ogrodzie. Często wstawałam trochę wcześniej aby przez pierwsze kilka godzin pracować w ogródku, pić powoli kawę i rozkoszować się widokiem na swoje pomidorki 🙂 Nagle staliśmy się wszyscy bardziej kreatywni:)

A minus to…. Zdecydowanie brak dłuższego wyjazdu ze względu na dosyć spore ograniczenia. Myślę, ze również był to brak lub minimalna ilość spotkań z przyjaciółmi, czasem tylko krótka pogawędka na parkingu przed domem.

Lato się kończy, a ja nie mogę doczekać się jesieni, która jest moją ulubioną porą roku. Czekamy na październik ponieważ moja młodsza córka uwielbia Halloween. W tym roku nie będziemy chodzić po domach ale mamy plan na własną „ imprezę domową”:)

To również czas kiedy wybieramy sie do sadu na jabłka- robimy to co roku i całe szczęście wirus nie zabrał tej małej przyjemności. Nie ma to jak szarlotka z jabłek własnoręcznie zebranych 😀

A na koniec, powiem tylko, że Tekst ten powstał w ramach projektu Klubu Polek na Obczyźnie

Grupa polskich blogerek z całego świata postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami na temat odchodzącego lata, bo tegoroczne lato było inne niż wszystkie.

Covid-19 pokrzyżował wiele planow, ale również otworzył nas na nowe możliwości.

Jesli macie ochotę poczytać o wyjątkowym lecie naszych klubowiczek, zapraszam do śledzenia naszego łańcuszka. Teksty publikowane są na poszczególnych blogach w poniedziałki, środy i piątki. Więcej wiadomości znajdziecie na naszym profilu na FB i Instagramie.

Poprzedni tekst ukazał się na blogu Agnieszki Blondynka w Krainie Tęczy , a kolejny przeczytacie już u Wioli mieszkajacej w Turcji Mieszkam w Turcji.

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s